Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Ten „największy projekt przeprowadzony na polskiej scenie politycznej” okazał się gigantycznym oszustwem. Oszukano pełnomocników gminnych, powiatowych i okręgowych, oszukano prawie milion Polaków, którzy w dobrej wierze zawierzyli swoje dane osobowe Donaldowi Tuskowi i jego siepaczom prawdy. Film Sekielskiego dokumentuje, że ten wielki trud był na nic, a zebrane podpisy przeszły przez sejmową niszczarkę i trafiły do pieca.
Szkodliwy dla całej Polski, korupcjogenny mechanizm wyborczy, nazywany „ordynacją proporcjonalną do Sejmu”. Mechanizm ten zamiast kraj decentralizować, umacniać lokalnie i samorządowo, oddaje go w pazerne łapy centralnych aparatów partyjnych i centralnej biurokracji rządowej. Dzieje się więc dokładnie to, przeciwko czemu wybuchł bunt „Solidarności” i co było nadzieją przemian 1989 roku.
polskaNa pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mamy dzisiaj dwie Polski: jedną Polskę młodych ludzi z Nowej Dęby, samorządowców z Suchej Beskidzkiej, Kościerzyny, Słubic, Łochowa i setek wielkich i małych gmin, wsi, miasteczek i miast, która uważa, że trzeba system wyborczy zmienić, żeby był „poseł z każdego powiatu” – i drugą Polskę, Polskę wielkich uniwersytetów i central partyjnych, która zachowuje się tak, jakby miała zupełnie odmienne interesy, potrzeby i plany?
Ruch JOW, w odpowiedzi na akcję PO, zorganizował Marsz na Warszawę. Janusz Sanocki może pamiętać ten Marsz, bo to nie było sto kilkadziesiąt osób na ulicy – jak to dzisiaj, i on i niektórzy inni, krytycy z ironią opowiadają – ale dobrze ponad tysiąc. Marsz ten pokazał dowodnie, że PO oszukuje, że wcale nie zamierza popierać JOW, że to jest tylko hasło pod publiczkę, a nie rzeczywista intencja tej partii i jej przywódców.
Książka Janusz Dobrosza jest wołaniem do polskich elit politycznych i intelektualnych o otrzeźwienie: „Polski Naród, polskie państwo, jako zbiorowość i instytucja, musi sobie uświadomić, że decydujące starcie polsko-niemieckie odbywa się i odbywać się będzie na polu prawa, historii i ekonomii. Będzie walką o świadomość.”
Nie można jednak nie popaść w zasmucenie, że pomimo upływu 20 lat od czasu, gdy zbudowano spekulacyjny syfon, który w sposób niesłychanie wydajny opróżniał państwową kasę, nadal ani konstruktorzy tego syfonu nie zostają ujawnieni, ani sam mechanizm tych operacji nie zostaje wyjaśniony, ani nie przedstawia się rzeczywistego rachunku strat.
I. Eksperyment własny
Chwila refleksji każe nam się z nieufnością przyjrzeć tej triumfalnej tromtadracji, temu epokowemu wyczynowi Polaków: przecież Sowieci opuścili i Bułgarię, i Rumunię, i Czechy, i Słowację, i Estonię, i Litwę, i Łotwę, a nawet Białoruś i Ukrainę, a przede wszystkim Niemcy! A przecież nigdzie tam nie było żadnej „Solidarności”, nie było żadnego wyraźnego oporu, poza pojedynczymi dysydentami? To może to zwycięstwo nie jest wynikiem naszej pracy i walki, tylko właśnie ich nic nie robienia i bierności?!
Pomimo upływu 20 lat nadal pozostaje tajemnicą, w jaki sposób dobierano uczestników historycznych rozmów Okrągłego Stołu, od których jakoby liczyć należy przywrócenie Polakom niepodległości i suwerenności? Pytanie to, naturalnie, dotyczy głównie tzw. strony opozycyjnej, bo jak tam strona rządowa kompletowała swoich delegatów, takiego zaciekawienia nie budzi. Ciekawe jest jednak kto i jak kompletował przedstawicieli opozycji, bo, jak się okazuje, dobór ten rozstrzygnąć miał o tym, jak płynąć będzie nawa państwowa przez co najmniej kolejne dwa dziesięciolecia!
