Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Na pytanie o motywy premiera w jego nowej inicjatywie zmiany konstytucji odpowiedzieć można dowcipem – po co Tusk chce zmniejszyć uprawnienia prezydenta? Żeby nadal móc nic nie robić, gdy zasiądzie w jego fotelu. Trywializuję? Z punktu widzenia premiera sprawa jest poważna. Musi uspokoić swoje zaplecze - to raz. Nadać ton politycznej walce z PiS – to dwa. A jednak trudno się w tym dopatrzyć głębszego sensu o znaczeniu państwowym.
Z inicjatywy zmiany konstytucji na pewno nic nie wyjdzie. Poparcia tym pomysłom nie udzieli nawet koalicjant, a kalendarz, który usiłuje narzucić PO jest nierealny. Poważny namysł nad zmianami w politycznym systemie pewno by się przydał, premierowi chodzi jednak wyłącznie o doraźne rozgrywki i manipulowanie opinia publiczną, by zachować zwartość PO w nadchodzącym roku kampanii prezydenckiej. I spokojnie odpocząć po zwycięskiej walce. A państwo? Racja stanu? Polityczna wizja przyszłości kraju? To nie są sprawy, które zaprzątałyby głowy szefostwa PO.
