JAK WYGLĄDAŁ OKP
Niestety, spośród tych 161 posłów OKP tylko 20% było niezłomnych, zdecydowanych, nieuzależnionych, nieuwikłanych w strukturach PRL-u. Część pozostała to byli członkowie PZPR, ZSL, SD, a nawet wprost współpracownicy tajnych służb, oraz niezdecydowani, "niedołężnego charakteru". Trudno się dziwić - tak byli dobierani po Magdalence - tylko "konstruktywna" opozycja.
Wreszcie było kilku, na których nie można było liczyć w ogóle bo często nie byli obecni. Nie wiem co oni robili, np. Roman Bartoszcze, który później z grupą odszedł do ZSL-u. Ostrzegałem go przed tym krokiem, mówiąc: "nic tam nie zrobisz, nie zreformujesz ich, wykorzystają twoje nazwisko i przepędzą". I tak było.
Praktycznie tylko "konstruktywni" stanowili Prezydium OKP: Przew. Geremek - jak mówiłem namaszczony przez "Bolka", pierwszy v-ce przew. Andrzej Wielowiejski, v-ce przew. Gabriel Janowski, Paweł Łączkowski, Jan Maria Rokita, Janusz Ziółkowski. Sekretarze: Andrzej Celiński (obecnie w SLD), Henryk Wujec. Członkowie prezydium: Antoni Furtak (lista Macierewicza), Olga Krzyżanowska, Zofia Kuratowska, Janusz Steinhoff, Hanna Suchocka, Andrzej Stelmachowski, Józef Ślisz, Edward Wende.
Później Klub się podzielił, kiedy coraz bardziej widoczne były cele zwolenników "grubej kreski". Odeszła tzw. Solidarność Pracy z Małachowskim, powstał KPUD-Unia Demokratyczna, ZCHN. Zawiązana przez Wałęsę i Kaczyńskiego koalicja OKP-PSL(ZSL)-SD była właściwie tylko formalna. W wielu głosowaniach wspierali oni czerwonych. Wypowiedzi szefa klubu ZSL - Pawlaka były szydercze, wprost judzące. Mówiła mi posłanka OKP Maria Stępniak, że Pawlak przed wyborami prosił m.in. ją, niemal na kolanach, aby Solidarność Płocka poparła go jako kandydata ZSL-u a on im tego nie zapomni. I rzeczywiście nie zapomniał - oskarżył p. Stępniak publicznie z trybuny sejmowej o jakieś malwersacje finansowe. Zresztą kłamliwie, co później udowodniono.
Biurem prasowym OKP kierował mianowany przez "Geremków" Jacek Żakowski. Preferowana była Gaz. Wyb. Polityka i inne lewicowe media. O przydziale do komisji sejmowych również decydował przedstawiciel ich opcji - Wujec. (...) Wszędzie, we władzach: mediów, MO, lokalnych, prokuraturze, sądach, szkolnictwie, wojsku - ludzie starego układu. Jedyny, wydawało się początkowo nasz dziennik - Gazeta Wyborcza opanowana została przez Michnika i ludzi jego pokroju, którzy przejęli wcześniej wszystkie środki pomocowe z Zachodu dla wolnej prasy.
Podobny, jak do Michnika, list otwarty napisałem do v-ce Marszałek Sejmu Olgi Krzyżanowskiej w odpowiedzi na jej agresywne pouczanie mnie z trybuny sejmowej, kiedy poruszałem niewygodne jej opcji sprawy. Charakterystyczne było to, że ci ludzie jak Michnik, Kulerski, Małachowski, Kuroń itp. usiłowali wszystkich innych, mających od nich zdanie odmienne pognębić, przypisać im złe intencje, zgnoić fałszywą retoryką. Byli pełni buty i pychy. Oni są tu "uczeni w piśmie" - pouczali. Byli nieraz gorsi od czerwonych.
Geremek nie robił tego tak brutalnie, ale w sposób zawoalowany. Pamiętam w przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego podszedłem do niego, jako jeszcze do szefa klubu, z propozycją aby oddać hołd powstańcom, specjalną uchwałą sejmu. Geremek spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem i... nic nie odpowiedział. Innym razem podszedł do mnie kiedy szliśmy po schodach na zebranie klubu i ściszonym głosem powiedział: dowiedziałem się ostatnio wiele o pańskim działaniu za czasów całego PRL-u. Po latach skojarzyłem te słowa z tzw. komisją Michnika i spółki, jaka buszowała bezprawnie w archiwach i teczkach MSW przez 2,5 miesiąca latem 1990 r. Wyjawił to m.in. Macierewicz. Ta "komisja" przejrzała teczki wszystkich posłów i senatorów, być może oczyściła niektóre z niewygodnej zawartości. Geremek w 1991 r. wysłał W. Cimoszewicza jako delegata Sejmu na sesję ONZ w Nowym Jorku.
Źródło: Jan Beszta Borowski, „Pół wieku zarazy”, Warszawa 2000
