Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Czym jest lewica, a czym prawica na scenie politycznej naszego kraju? Pytanie to zadają sobie nie tylko zdezorientowani szarzy obywatele, a także dobrze w innych sprawach zorientowani publicyści i politycy. To co się dzieje w politycznym życiu często jest niejasne nawet dla nich. Próby wyjaśnienia tych niejasności poprzez sformułowania jasnego programu prawicowego jak dotąd zawodzą. Różnorodność prawicowych programów jeszcze bardziej zaciemnia sytuację. Może więc zacząć z zupełnie drugiego końca, określić najpierw czym jest lewica?
Sprecyzowanie czym jest działająca w naszym kraju lewica wygląda na zadanie równie trudne jak opisanie nurtów prawicowych. Spróbujmy jednak w tym wypadku sięgnąć po broń, którą lewica posługiwała się z lubością poprzez całe dziesięciolecia, sięgnijmy do Karola Marksa. Do historii myśli ludzkiej ów osobnik na pewno zapisał się swoimi uwagami o istnieniu ideologicznej nadbudowy, która ma bliski związek z ekonomiczną bazą. I właśnie korzystając z tego stwierdzenia zapytajmy: co stanowi bazę działania obecnie działającej lewicy w naszym kraju?
Aby odpowiedzieć na tak postawione pytanie musimy się nieco cofnąć w czasie do 1948 roku, a dokładnie do grudnia tego roku, do chwili, kiedy na tak zwanym kongresie zjednoczeniowym członkowie lewicowej partii - PPS zostali wcieleni siłą do totalitarnej partii - PPR-u, delegatury na nasz kraj imperialnej partii kremlowskiej. Powstanie PZPR to był koniec lewicy w Polsce, lewicy jako partii będącej wspólnotą programową i ideową. Od tej pory mieliśmy mieć do czynienia w naszym kraju z propagandową sieczką, w której programowo lewicowe hasła miały wypełniać plakaty i książki, które jeszcze przed napisaniem nadawały się tylko na makulaturę.
Ważnym elementem propagandowego totalitarnego działania było wmawianie terroryzowanemu narodowi, że nowa władza realizuje lewicowy program. A przecież jak zauważył Goebbels kłamstwo powtarzane wielokrotnie z czasem staje się prawdą...
Czym był więc ustrój, w którym żyliśmy od l944 do 1989 roku? Rozwiejmy jeden wielokrotnie powtarzany w nim mit. Nie był postępem ludzkości. Był składanką ze wszystkich ustrojów poprzedzających kapitalizm. Łagry syberyjskie dawały okazję do poznania wspólnoty pierwotnej, stalinizm i współgrający z nim maoizm to było klasyczne niewolnictwo. Nieco lepiej było w Europie Środkowej, gdzie rządząca partia była tylko monarchią absolutną, u nas można wręcz zauważyć znaczne podobieństwa do rządów Franciszka Józefa, tylko tam były rządy C.K. a u nas K.C.
Nowa elita rządząca w sposób absolutny dążyła do przejęcia całej władzy, a gdy to się udało do przejęcia całej państwowej i prywatnej własności. W ten sposób funkcjonariusze władzy stali się w praktyce właścicielami całej własności i tej państwowej i tej prywatnej.
Mechanizm funkcjonowania nowej władzy został już dosyć dobrze poznany i opisany. Chodziło o zniszczenie starych elit i wmówienie robotnikom, że są jakoby jakąś przewodnią siłą. Mówiono o dyktaturze proletariatu, gdy w istocie chodziło o dyktaturę niektórych wybranych przez samych siebie członków proletariatu, często lumpenproletariatu.
Przy systemie rządów absolutystycznych kształtowała się nowa hierarchia. Im ktoś w tej hierarchii stał wyżej, tym na większe przywileje mógł liczyć. Totalitarna elita głosząca hasła walki z własnością prywatną sama pławiła się wręcz w materialnym dostatku. Z jednej strony paradoksem, a z drugiej konsekwencją nowego ustroju był fakt wyrzucania poza elitę tych wszystkich, którzy uwierzyli szczerze w socjalistyczno-komunistyczną ideologię. Cechą charakterystyczną komunizmu było to, że rządzące elity były całkowicie wyprane z jakiejkolwiek ideologii, elity były wspólnotą tych, którzy zamierzali się jak najwięcej nahapać. Widać to było choćby w tym, że przez dziesiątki lat nie udało się stworzyć jakiegoś programu społecznego, niemal wyłącznie treścią socjalistycznego życia były obchody rocznic, świąt państwowych i imienin rządzących przywódców centralnych i lokalnych. Tę ideową pustkę maskowano pustosłowiem, a ujawnieniu jej przeciwdziałała cenzura i dyspozycyjni dziennikarze.
W wyniku układów zawartych przy okrągłym stole ta część dawnej opozycji, którą elity PZPR-u dopuściły najpierw do współrządów, a następnie do samodzielnego rządzenia zobowiązała się do nie utrudniania politycznego istnienia partii, które miały się wyłonić po rozpadzie powszechnie znienawidzonego PZPR. Powstanie SdRP i używanie przez nią nazwy socjaldemokracja było wyraźną kpiną z naszej historii. Jak członkowie partii, która doprowadziła do likwidacji partii lewicowych, socjaldemokratycznych mogą się tą nazwą posługiwać? Przecież orientujący się w sytuacji członkowie Socjalistycznej Międzynarodówki nie wpuszczają członków SdRP nawet do przedpokoju swojego ruchu!
Członkowie byłej PZPR nigdy nie byli uczestnikami żadnego politycznego działania, byli członkami organizacji zajmującej się grabieżą własności dawnego państwa i własności prywatnej jego obywateli, a następnie mogli w zależności od zasług w tym ruchu uczestniczyć w podziale zagarniętego łupu. Organizacja ta w początku swego działania zdobyła władzę przy pomocy masowych morderstw politycznych, z których ani jako całość, ani jej wykonawcy jeszcze nie rozliczyła się nawet w drobnej części.
Konieczność podzielenia się władzą z ludźmi spoza grona spowodowała, że już w drugiej połowie lat osiemdziesiątych przy pomocy nomenklaturowych spółek elita komunistycznej władzy zaczęła przejmować na dużą skalę państwową własność do prywatnej dyspozycji. W krótkim czasie z elity politycznej komunistyczna nomenklatura przekształciła się w elitę gospodarczą. Nastąpił proces przemiany narzędzia sprawowania władzy, zamiast komunistycznej partii po 1989 roku komunistyczne elity nadal rządzą przy pomocy pieniędzy.
SdRP powstając po rozpadzie PZPR wciągnęła w swoje szeregi znaczną część elity komunistycznej partii. Stała się typową partią kadrową. Jej potencjałem nie były tylko wycyganione społeczeństwu przez różne spółki pieniądze, byli także wykształceni do propagandowej pracy ludzie. W sumie stanowi to znaczny polityczny kapitał, który ta partia dosyć zręcznie (dziesięciolecia doświadczeń) wykorzystuje.
Jaki był cel powstania SARP, partii, której socjaldemokratyczności nikt nie uznaje? Z początku chodziło o uratowanie jak najwięcej z majątku byłej PZPR. Kolejnym celem było zablokowanie możliwości odtwarzania się innych lewicowych partii, takiej choćby PPS. Ważną sprawą było przekonanie wszystkich w kraju, że to komuniści byli i są lewicą. Są i będą lewicą! Ale głównym celem i sensem działania SdRP jest osłabienie odradzania się polskiej prawicy. Zarówno na forum Sejmu jak i w licznych wydawnictwach i tytułach prasowych trwa nieustanna agresja skierowana przeciwko prawicowym kierunkom politycznym, które z trudem odradzają się i tworzą w naszym życiu politycznym. Zadaniem SdRP jest wylewanie na te wątłe jeszcze roślinki kubłów politycznych pomyj typu choćby takiego „Nie” Jcrzego Urbana. W końcu były rzecznik rządu Rakowskiego tak długo siedział przy korycie, że mógł sobie naszykować tych pomyj niezły zapas! Pieszczoszek władzy, która przez dziesięciolecia ograbiała nasz kraj teraz twierdzi, że prawica to nieeuropejskość, nienowoczesność, zacofanie. A co się stało z szeregowymi członkami byłej PZPR?
Janczarowie czyli piechota totalitarnej partii
W czasach swojej największej świetności PZPR liczyła ponad 3 miliony członków. Pod pewnymi względami przypominała "Solidarność", grupowała ludzi o różnych poglądach zjednoczonych wspólnym celem. Członkiem "Solidarności" stawało się po to, żeby walczyć z socjalizmem, członkiem PZPR, żeby się w socjalizmie jakoś urządzić. Wśród członków "Solidarności" nie brakowało takich, którzy uważali, że socjalizm da się ulepszyć, a wśród członków PZPR takich, którzy dobrze wiedzieli, że się go ulepszyć w żaden sposób nie da.
Po ogłoszeniu stanu wojennego aktywność bardzo wielu członków byłej PZPR spadła do zera. Komunistyczne elity postanowiły wykorzystać politycznie nawet tych najmniej aktywnych. Zapadła decyzja o stworzeniu związków zawodowych kierowanych przez PZPR. Na czele OPZZ stanął członek Biura Politycznego Alfred Miodowicz. Rokowało to tym związkom jak najgorzej zwłaszcza, że każdy członek byłej PZPR otrzymał partyjne zadanie zapisania się do tych związków. I nastąpiła pierwsza niespodzianka. Nowe związki zajęły się działalnością stricte związkową, a w ich kierownictwach można było zauważyć wielu młodych, aktywnych ludzi. Niemal wszyscy z nich mieli w swoim życiorysie działania w skomunizowanych organizacjach młodzieżowych, ale tu zajęli się interesami pracowniczymi, a nie głoszeniem jedynie słusznych myśli. W niedużym stopniu autorytet nowych związków obniżał fakt, że to one dysponowały całym związkowym majątkiem, a wczasami czy pożyczkami obdzielały swoich członków. Ogół pracowników zaakceptował te nowe związki i to był propagandowy sukces. Celem stworzenia się związków w ramach OPZZ było zablokowanie możliwości odrodzenia się "Solidarności" w dawnym kształcie i liczebności i cel ten osiągnięto.
Polityczne oblicze OPZZ pokazał dosyć wyraźnie idąc w 1991 roku do wyborów do parlamentu ramię w ranię z SdRP. Ten sojusz nie przyniósł ani jednej ani drugiej organizacji zawodu, niewiele brakowało do wygrania przez nie wyborów. Jedno jest pewne, w organizacyjnych ramach SdRP i OPZZ została niemal w całości zachowana dawna PZPR. Tego nie powinien nikt z ludzi zajmujących się życiem politycznym zapominać. Zwłaszcza, że elementy programowe obu organizacji do złudzenia przypominają dawny komunistyczny propagandowy bełkot. Wiele w nim o obronie interesów ludzi pracy...
Jak jest siła przechowywanej w tej politycznej lodówce PZPR? Na razie niezbyt duża, zbyt mała do powrotu do absolutnej władzy.
Dawni sojusznicy
Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że rządząca absolutnie komunistyczna władza dbała o pewne pozory politycznego pluralizmu. Do tego celu wykorzystywano różne grupy polityczne i stronnictwa finansując ich działalność z państwowej kiesy, lub jak w przypadku PAX-u nie przeszkadzając im w zarabianiu na własną rękę. Organizacje te spełniały bardzo dla PZPR-u użyteczne funkcje: ZSL blokowała możliwość tworzenia się partii chłopskich. Stronnictwo Demokratyczne pełniło podobną rolę wśród rzemiosła i inteligencji. Kilka niezbyt licznych organizacji próbowało przez kilkadziesiąt lat walczyć o wpływy wśród ludzi wierzących z Kościołem Katolickim. Nie tylko zresztą stronnictwa, stowarzyszenia i organizacje spełniały funkcje zaplecza, niemałą rolę odgrywali także tak zwani dyżurni bezpartyjni. Byli dla rządzących bardzo użyteczni w legitymizowaniu totalitarnej władzy, nie sposób wręcz przecenić roli wspomnianego już w tych rozważaniach Jerzego Urbana dla rządzących.
Ludzie działający w różnych satelickich stronnictwach i organizacjach, zwłaszcza ci, którzy w nich pełnili ważne funkcje, nie różnili się swymi funkcjami od agentów SB i UB. Za władzę, stanowiska, niemałe pieniądze całe życie byli dyspozycyjni i usłużni dla władzy komunistycznej. Tworzone w oparciu o nich Fronty Jedności Narodu czy PRON-y tworzyły pozory jedności lub pluralizmu w zależności od aktualnych trendów. Rządząca ekipa starała się sztucznie zwiększać autorytet tych tworów, wręcz klasycznym tego przykładem było udzielenie zgody na to, żeby Stronnictwo Demokratyczne podpierało się w swych działaniach rocznicą Konstytucji 3-go Maja. Jak wykazały ostatnie wybory nawet to nie pomogło temu ugrupowaniu. Osoby zwłaszcza z kierownictw tych stronnictw i ruchów pilnowały, aby nie za dobrze wiodło się indywidualnemu rolnictwu i rzemiosłu.
Polityczna baza, na którą może liczyć tak zwana lewica nie jest więc tak mała. Nie znaczy to oczywiście, że każdy z byłych członków byłej PZPR w wyborach będzie obowiązkowo głosować na SdRP czy PSL. Powszechne wybory prezydenckie i wolne wybory do Parlamentu dowiodły, że dawna PZPR może liczyć na swoich byłych członków, tych którzy nie widzieli dla siebie innej politycznej moż1iwości.
Babcia. ciotka i kumpel czyli zaplecze bezpośrednie
Przyglądając się uważnie prominentom komunistycznej władzy zauważymy ich niejaką zamożność, ale trudno byłoby nam dostrzec u nich jakieś wyraźnie widoczne bogactwo. Żaden z nich nie może być uznawany za najbogatszego w Polsce, nie mieszczą się nawet wśród setki najbogatszych.
Za czasów Gomułki przejawy bogacenia się ludzi z partyjnych elit były raczej skrzętnie skrywane, ale za Gierka obnoszenie się ze swoim stanem posiadania nie było już tak tępione. Ci najlepiej ustawieni korzystali z możliwości ukrywania stanu majątku chowając go na kontach w bankach zagranicznych, reszta chowała swoje dobra w kraju. W krótkim czasie w różnych miejscowościach letniskowych budowano całe hałdy willi, czy choćby letniskowych domków. Gdybyśmy jednak starali się dociec kto jest właścicielem, to natrafilibyśmy na głuche babcie, ciocie czy ewentualnie kumplów prominenta. Ten sam system funkcjonuje obecnie w radach nadzorczych nomenklaturowych spółek. Cały ten nie mały osobisty majątek był oczywiście chroniony zwłaszcza ustawą z wiosny 1990 roku uniemożliwiającą przepadek osobistego mienia nawet w wypadku niekorzystnego wyroku w sprawie karnej. To było i jest zabezpieczenie niemniej mocne niż zagraniczne konto.
Totalitarne państwo w pierwszym okresie swego działania skumulowało całą własność po to, by później ją po cichu przekazywać zaufanemu gronu. Było paserem w gigantycznej skali. To było sedno i sens działania takiego państwa. Wszystko pozostałe, a więc komunistyczna ideologia to były tylko środki prowadzące do celu. Najpierw zagarnąć jak najwięcej, a potem podzie1ić łup wśród swoich.
W ten sposób doszliśmy do sedna zjawiska, które można określić jako tak zwana lewica. Jest to po prostu grupa ludzi, która najpierw uczestniczyła w rabunku własności w naszym kraju. a potem brała udział w podziale zagarniętego łupu. Taki był jedyny celi sens działania tego co się każe nazywać lewicą po 1948 roku w naszym kraju. Celem po1itycznym i praktycznym tego ruchu jest zablokowanie moż1iwości rozliczenia popełnianych przez komunistyczne państwo morderstw i grabieży. Następnie ukrycie funkcji państwa-pasera zagarniętych własności, zablokowanie możliwości zwrotu tej własności - rozdano ją przecież wśród swoich.
Kierunek klasa średnia
Kapitał jak sama nazwa wskazuje niedwuznacznie jest podstawą kapitalizmu. Nieźle zorientowani publicyści z lewicowych pism twierdzą, że pochodzenie 3/4 powstałych w tym kraju fortun jest co najmniej nie jasne. Niemała część z nich pochodzi z działań nie mających związku z władzami politycznymi. Tak, mamy też i takich kapitalistów, którzy swój majątek nie zdobywali przez kradzież własności społecznej - państwowej. Tacy choćby badylarze dochodzili do fortuny korzystając z taniej niegdyś energii. Fortuny rosły mimo konieczności płacenia horrendalnych podatków i łapówek. Spora część dochodów uchodziła kontroli służb skarbowych bardzo słabo rozwiniętych. Władcom PRL-u na nich nie zależało, sami siebie mieli kontrolować?
Między władzą a dorobkiewiczami istniał swoisty pakt o nieagresji; władza niezbyt się interesowała sposobem osiągania dochodów, a ci którzy się dorobili nie wykorzystywali posiadanych środków do walki z władzą. Taki układ odpowiadał obu stronom i nietrudno zauważyć, że obowiązuje nadal. Wystarczy zobaczyć jak nadal nieliczny jest aparat skarbowy do kontroli odprowadzania podatków.
W okresie „okrągłego stołu” komunistyczni dygnitarze albo przeszli na emerytury albo zamienili się w businesmenów. To właśnie w związku z taką przemianą zostały zlikwidowane w Polsce monopole: spirytusowy, tytoniowy czy paliwowy. To co się udało wyszarpnąć z państwowej własności przemysłowej nie zaspokajało apetytów. Dawni komuniści wzięli się do handlu, a najlepsze interesy robili na polu powstałym po likwidacji monopolów. Sprawa teczek agentów UB i SB tylko nieco przyspieszyła upadek rządu Jana Olszewskiego, upadek ten był przesądzony w chwili, gdy minister Glapiński postanowił wzbogacić dochody budżetu przez częściowe przywrócenie państwowego monopolu na spirytualia i papierosy.
Tworzenie klasy średniej w naszym kraju polega na umożliwieniu bogacenia się nielicznej elity kosztem całego społeczeństwa. Na likwidacji monopolów jednostki zarabiały setki milionów czy miliardy a państwo traciło i traci biliony. jeśli nie dziesiątki bilionów. Upadają szpitale, szkoły, teatry, bo mają bogacić się kumple aktualnie rządzących i stara nomenklatura, która obsadziła wszystkie ważne strategicznie i gospodarczo stanowiska i funkcje. Wolno także bogacić się aferzystom, jeśli potrafią swój zysk odpowiednio podzielić. Przy okazji aresztowania pana Gawronika „Gazecie Wyborczej” udało się, trochę nieświadomie, opisać cały niemal system współpracy dorobkiewiczów z dawną nomenklaturą: najpierw odpowiednie małżeństwo z osobą powiązaną więzami krwi z wierzchołkiem komunistycznej hierarchii, potem stawiana przez żołnierzy naszego wojska sieć kantorów, a już po wzbogaceniu finansowanie akcji wyborczej Unii Demokratycznej i SdRP. Mechanizm bardzo przejrzysty!
I zadajmy sobie w tym momencie pytanie: czy nomenklaturowym i aferowym dorobkiewiczom może zależeć na tym, abyśmy zaczęli żyć w normalnym państwie? Normalnym czyli posiadającym sprawną policję podatkową, szeroko rozbudowane służby skarbowe? Pytania to raczej retoryczne, odpowiedź bowiem może być tylko jedna: nie, im na tym nie zależy. A ponieważ mają wpływy na władzę, o czym za chwilę, więc będzie brakować środków na rozbudowę tych skarbowych służb, będzie blokowany rozwój służb celnych. A pamiętajmy, że sprawny pracownik na cle i w podatkach na swoją roczną pensję pracuje przez tydzień! Pozostałe 51 (słownie: pięćdziesiąt jeden tygodni) są dla państwa czystym zyskiem, tym samym zyskiem, którego brakuje do utrzymania szkół i szpitali.
Uporządkowanie prawa, zwłaszcza gospodarczego, efektywne przywracanie pełnych dochodów z monopoli. rozbudowa służb skarbowych - to najbardziej widoczne przejawy podporządkowania władz RP grupom mętnych interesów. Im istniejący bałagan bardzo odpowiada, można nawet przypuszczać, że posiadanymi środkami finansowymi będą starać się o jego utrzymanie.
Osiągnęliśmy właśnie półmetek naszych rozważań, wiemy już jakie zjawiska i jacy ludzie stanowią bazę działania tak zwanej lewicy, na płaszczyźnie politycznej i gospodarczej. Pora na przyjrzenie się jeszcze innym płaszczyznom: społecznej i psychologicznej.
Sieroty socjalizmu
Jednym z najważniejszych celów jakie stawiał sobie socjalizm było jego dążenie do inności. Za wszelką cenę starano się udowodnić wszem i wobec, że socjalizm różni się zasadniczo od kapitalizmu. Przykładem tego było definitywne rozwiązanie problemu bezrobocia. Osiągnięto to poprzez znaczne obniżenie płaconych pensji i przyjmowanie do przemysłu, czy administracji milionów ludzi niespecjalnie tam potrzebnych. Ukryte bezrobocie było jednym z fundamentów socjalistycznego ustroju. Próbując wyjść z tego ustroju musimy przejść z gospodarki ekstensywnej do intensywnej. A w takim wypadku musi pojawić się bezrobocie i to na dużą skalę. Nie wolno ukrywać faktu, że skala bezrobocia, która może dotknąć nasz kraj może przekroczyć najczarniejsze prognozy. Przemysł socjalistyczny był działaniem, którego celem nie było produkowanie, lecz zatrudnianie. Przekształcenie tego przemysłu w normalny, opierający swoje działanie na rachunku ekonomicznym, musi ujawnić nie tylko miliony ludzi zbędnie zatrudnionych w produkcji, co już częściowo zrobiono. Musi ujawnić w drugim etapie także i ten fakt, że największe ukryte bezrobocie istniało w zarządzaniu zarówno przemysłem jak i państwem.
W przemyśle wydobywczym na jednego górnika jeszcze nadal zatrudnionych jest 9-ciu pracowników nie zajmujących się kopaniem węgla czy rudy. Administracja zarządzająca ciągle jeszcze głównie państwowe zakłady jakoś trudno poddaje się redukcjom.
Trzeba tu stwierdzić wprost, ciągle jeszcze istnieją w naszym życiu setki tysięcy, jeśli nie miliony różnych nieźle opłacanych posad i stanowisk, których istnienie w normalnym rynkowym państwie jest nonsensowne. Stanowiska te zostaną zlikwidowane natychmiast, gdy zostanie przeprowadzona pełna reprywatyzacja i prywatyzacja państwowej własności. A co z nimi, sierotami socjalizmu, z tą bandą nieźle opłacanych pasibrzuchów? Przecież decyzja o prywatyzacji i reprywatyzacji zależy także od nich? Chyba już w tym momencie widać pewne błędne koło: przemiany własnościowe doprowadzą do likwidacji milionów posad, ci którzy na nich jeszcze siedzą decydują o tempie przemian. I rodzi się retoryczne chyba pytanie: dlaczego mieliby się spieszyć? Dlaczego do szybkiej prywatyzacji miałyby dążyć załogi wielu zakładów, których wyposażenie pod koniec XX wieku nie może być ocenione powyżej ceny złomu? Nie można winić tych, którzy nie są winni gospodarczym nonsensom socjalizmu, którzy związali się zawodami, czy specjalnościami dzisiaj nieprzydatnymi, że starają się utrzymać swoje miejsca pracy. W ten sposób doszliśmy do psychologicznej bazy tak zwanej lewicy, do stwierdzenia, że Człowiek jest tylko człowiekiem - wielu aktywnym działaczom politycznym nieraz umyka prosty fakt, że szary człowiek - pełnoprawny obywatel ich kraju najczęściej nie jest tytanem myśli, twardzielem i odporną na manipulacje opoką. Naród niemiecki jako swojego wodza wielbił Hitlera, który przecież doszedł do władzy w sposób demokratyczny. Komuniści choć dochodzili do władzy w sposób nieco inny, opierali swój autorytet na posiadanej sile. Czy jednak zwykłego człowieka siła i władza nie fascynuje? Spytajmy kobiet co sądzą o mięczakach!
Obecny układ władzy polegający na sojuszu starej nomenklatury z niektórymi przedstawicielami dawnej opozycji trwa od 1989 roku i mimo upadku już kilku rządów do tej pory wyglądał na dość stabilny. Jednym z elementów tej stabilności był powrót do życia społecznego Kościoła Katolickiego. Spychany przez komunistów na margines Kościół wraca na miejsce, które się mu należało choćby z racji religijności naszego narodu.
Każda przemiana ustrojowa jest dla społeczeństwa przemianą trudną. Inaczej przeciętny człowiek układał sobie życie w ustroju komunistycznym, nowego układu już zdążył się nauczyć. Nie przeszkadza mu w tym nawet i to, że znalazło się w tym nowym układzie miejsce także dla byłych komunistów. Potrzebą psychiczną człowieka jest stabilizacja warunków, w których żyje i działa, trudno nakłaniać wszystkich, aby zechcieli się godzić na kolejne zmiany.
Wielu polityków prawicowych stara się przekonać nasze społeczeństwo, że układ zawarty przy „okrągłym stole” był oszustwem, nową polską targowicą, której celem było utrzymanie wpływów komunistycznej nomenklatury w nowym układzie społecznym. I tu społeczeństwo zmęczone polityką zadaje tym politykom pytanie: jak tę komunistyczną nomenklaturę usunąć ze społecznego życia w sposób cywilizowany, czyli bez konfliktów, które widzimy w bardzo już byłej Jugosławii?
Życie partyjne
Wielu obserwatorów życia politycznego komentując sytuację w naszym kraju zauważa, że działające u nas partie są bardzo słabe, że zajmują się różnymi problemami personalnymi, nie tworząc natomiast swojej siły w terenie, nie rozwijają się liczebnie. Przeważnie pada przykład partii działających w krajach zachodnich, które swoją siłę opierają na wyraźnie określonych grupach interesów. Twierdzenia te wyraźnie krzywdzą partie działające w naszym kraju. Większość z partii mających swoje przedstawicielstwa w naszym parlamencie wyraźnie broni grup interesów, które opisujemy w tych rozważaniach. O jakie jednak interesy tak naprawdę chodzi?
- Socjalistyczne państwo przez 45 lat ograbiało ogół obywateli z niemal całej posiadanej przez nich własności prywatnej, a następnie pozwalało najpierw tę własność użytkować swoim funkcjonariuszom, a następnie u progu swego upadku znaczną część tej własności tym funkcjonariuszom przekazało.
- Socjalistyczne państwo przez 45 lat okradało wszystkich zatrudnianych przez siebie i pracowników ze znacznej części należnych im wypłat. Ze środków tych tworzyło państwową własność.
- Socjalistyczne państwo tworzyło całą armię ludzi pozornie zatrudnionych, których praca nie była uzasadniona żadnym rachunkiem ekonomicznym. Ludzie ci, nieraz nieźle uposażeni, zostali ze swoją pracą związani na całe życie, stąd utrata takiej pracy może być dla nich szokiem i życiową klęską.
- Socjalistyczne państwo świadomie tworzyło prawny bałagan, który szczególnie był dotkliwy w gospodarce. Stawał się on podłożem afer tworzenia się fortun ludzi związanych, czy nawet nie związanych z komunistyczną władzą.
I właśnie w ten sposób opisaliśmy bazę, na której opiera się działalność bardzo wielu partii politycznych w naszym kraju. Gremia kierownicze tych partii, działające poprzez oddelegowanych do parlamentu posłów i senatorów starają się reprezentować opisane wyżej interesy. Alei to przecież jest kontynuacją poprzedniego ustroju z niewielkimi tylko modyfikacjami! Jak funkcjonuje mechanizm tej kontynuacji? Spróbujmy go prześledzić przyglądając się bliżej okolicznościom upadku rządu Jana Olszewskiego, prawdziwej bitwy o teczki tajnych agentów.
Tworząca się w tym kraju po 1989 roku prywatna własność pochodziła z dwu źródeł: jedno to własność państwowa przekazywana w prywatne ręce dawnej komunistycznej nomenklaturz, drugie to własność tworząca się w wyniku operatywności, głównie handlowej, ludzi których celem było i jest wyłącznie dorobienie się. Środki finansowe powstałe z tego drugiego źródła w niewielkim stopniu wpływają na życie polityczne. Inaczej sytuacja wygląda z pierwszym źródłem, znaczna część tych środków inwestowana jest w cele polityczne, stanowi podstawę działania licznych wydawnictw, wpływa na konta różnych partii politycznych. Między obrosłą w siłę starą nomenklaturą a politykami dopuszczonymi do działania przy „okrągłym stole” zawarta została umowa o współpracy. W jej wyniku polityk, którego partia jest sponsorowana przez byłych komunistów nie ma żadnej szansy wpaść na pomysł dekomunizowania, bo mu to nie będzie się po prostu opłacało. Sam jednak nacisk finansowy był dla byłych komunistów gwarancją zbyt słabą. Wszystkie liczące się w naszym kraju partie, a przez nich sponsorowane, otrzymały jako warunek pomocy nakaz włączenia do swoich kierowniczych gremiów byłych agentów SB i UB. „Było to dla komunistycznych sponsorów gwarancją lojalności i pewność, że partie te będą się wywiązywać z zawartych umów. Możliwość ujawnienia agentów z grona tych partii bowiem musiała je nieuchronnie skompromitować w oczach społeczeństwa, a tym samym wyłączyć z politycznej gry. Właśnie ten szantaż powodował, że wybrany w wolnych wyborach Sejm nie za bardzo różnił się w swoich działaniach od Sejmu kontraktowego.
- Uchwała, której inicjatorem był niewielki klub Unii Polityki Realnej o ujawnieniu agentów SB i UB na szczytach władzy RP wywołała z jednej strony szok, który doprowadził do obalenia bardzo niewygodnego rządu, a z drugiej strony fakt ujawnienia nazwisk kilkudziesięciu prominentnych osób jako tych, którzy posiadali swe miejsce w archiwach MSW jako tajni współpracownicy oczyścił polityczną scenę z niedomówień. Zauważmy przede wszystkim, że żadna z wymienionych na liście Macierewicza osób nie wystąpiła do sądu z pozwem o naruszenie ich praw osobistych przeciwko redakcjom, które opublikowały listy zasobów archiwalnych MSW. Z życia politycznego wycofał się tylko jeden poseł, reszta działa nadal na różnych eksponowanych w państwie stanowiskach. Fakt, że nie odwołują się do sądu potwierdza ich agenturalną przeszłość nad czym i przechodzę do porządku dziennego.
Lewica i prawica
Rozpoczynaliśmy te rozważania zobowiązaniem rozjaśnienia problemów związanych z podziałem życia politycznego na lewicę i prawicę. Pora na podsumowanie naszych rozważań. Czym jest - lewica? Zacznijmy od tego czym nie jest, nie ma ona nic wspólnego z kontynuowaniem tradycji socjaldemokratycznych. Jest natomiast reprezentantem układów i interesów wywodzących się z PRL-u. To cecha najbardziej charakterystyczna tego zgrupowania. Aby jednak nie było tu jakichś nieporozumień, nie chodzi o powrót do PRL-u, czy kontynuowanie tego socjalistycznego ustroju. Chodzi tu o to, aby osoby prominentne w dawnym ustroju mogły w nowym układzie znaleźć dla siebie korzystne miejsce. Najogólniej chodzi o zjawisko, które jeden z posłów kontraktowego Sejmu określił następująco: czy naprawdę przemiany jakie się dokonują w naszym kraju mają polegać na ty, że ludzie którzy dawniej kazali strzelać do robotników w nowym ustroju będą ich wyrzucać ze swoich prywatnych fabryk na bruk? Działania tak zwanej lewicy zmierzałyby więc do:
- blokowania możliwości reprywatyzacji własności zagarniętej niegdyś przez socjalistyczne państwo;
- blokowania możliwości udzielenia wszystkim ludziom pracy rekompensaty za nie wypłacane przez dziesiątki lat zarobki we właściwej wysokości. Z tych środków państwo budowało swoją własność, która powinna być teraz oddana tym, których przy każdej wypłacie okradano. Prywatyzacji powinny być poddane wszystkie zakłady państwowe, a nie jałmużna przygotowywana przez ministra Lewandowskiego. Państwo powinno oddać obywatelom także zagarniętą niegdyś ziemię, działki budowlane, mieszkania, a także zbiory sztuki nie kwalifikujące się do zasobów dorobku narodowego;
- blokowania możliwości rozliczenia komunistycznych władców i funkcjonariuszy za popełnione zbrodnie i grabież państwowej własności;
- blokowania możliwości porządkowania prawa zwłaszcza w dziedzinie życia gospodarczego. Katastrofalna sytuacja budżetu państwa wynikła z likwidacji w okolicach „okrągłego stołu” państwowych monopoli. Nomenklaturowi dorobkiewicze od 3 lat bogacą się w tych dziedzinach, które powinny umożliwiać normalną działalność służby zdrowia, szkolnictwa i innych sfer budżetowych.
A na koniec tych uwag o tak zwanej lewicy refleksja nieco ogólniejsza. Zacznijmy od herezji, a mianowicie od stwierdzenia, że tak zwany ustrój socjalistyczny tworzył społeczną strukturę podobną do struktury państwa zamożnego. Była nieliczna warstwa najbogatszych, przeważnie jakoś powiązana z władzami, nieliczna grupa ludzi bardzo biednych i socjalistyczna klasa średnia, ogół społeczeństwa, które nie głodowało, ale któremu daleko było do wysokich standardów. Czym różnimy się od takich Włoch najlepiej może opisać następujące porównanie: w 1945 roku dochód na jednego mieszkańca w Polsce był szacowany na 900 dolarów, a we Włoszech na 1100 dolarów. Po 45 latach socjalizmu Polska osiągnęła poziom 1700 dolarów, a Włochy 14.000 dolarów. Różnica więc w poziomie kolosalna, ale nie w strukturach podziału dochodów.
Co się stało po 1989 roku? Zaczęła wzrastać grupa ludzi bardzo zamożnych, a równocześnie przerażająco szybko rośnie grupa ludzi najwyraźniej biednych, można bez trudu zauważyć jak kolejne gospodarcze pociągnięcia rządów po 1989 roku z jednej strony zwiększają elitę najbogatszych, z drugiej poszerzają strefy wyraźnej biedy. Sednem programu realizowanego przez tak zwaną lewicę jest doprowadzenie w naszym kraju do struktury gospodarczej charakterystycznej dla krajów latynoamerykańskich: meliczna bogata elita i spauperyzowana reszta społeczeństwa. Istotą lewicowego programu jest przekształcenie struktury naszej gospodarki i państwa w stronę biedy, a nie zamożności.
Przedstawiając w tych rozważaniach bazę społeczną i sens działań partii tak zwanej lewicy nie określaliśmy, które z działających w naszym parlamencie partii należałoby zaliczyć do tak zwanej lewicy. Znając społeczną bazę, widząc jakich działań te ugrupowania nie podejmują, a jakich się będą ze wszystkich sił trzymały można określić to samemu. Czym powinna się charakteryzować działalność prawicy? Przede wszystkim świadomością tego, że bez wyeliminowania ze społecznego i politycznego życia partii reprezentujących grupy interesów i układy powstałe w głębokim PRL-u jakiekolwiek sensowne przemiany społeczne w naszym kraju nie będą możliwe. I żeby nie było nieporozumień. nie zrobią tego pięknoduchy i ludzie, którzy mówią o humanizmie i pluralizmie. Partie polityczne realizujące program tak zwanej lewicy są sponsorowane przez ludzi, którzy nie zawahają się, gdyby byli zagrożeni przed użyciem nawet siły. Gdyby żyli to mogliby coś o tym powiedzieć księża Popiełuszko, Zych, górnicy z "Wujka" czy Grzegorz Przemyk.
I nie trudno już w świetle tych rozważań sformułować program dla prawdziwie prawicowych partii: dążenie do rozliczenia PRL-u; karnego. Politycznego, moralnego ale i finansowego. Przywrócenie pełni szacunku dla prywatnej własności poprzez zwrot całej zagrabionej w różny sposób przez komunistyczne państwo.
I na sam już koniec niezbędna w tym miejscu uwaga ogólna. Sensem politycznych działań jest skuteczność. Powinniśmy oczekiwać od polityków określających się jako prawicowi przedstawienia realnych planów realizacji przedstawionych tu celów. Realnych to znaczy pozwalających osiągnąć przedstawione cele bez konfliktów jakie obserwujemy w Jugosławii. Czy taki plan uda się zrealizować? Oto jest pytanie.
Źródło:
Antyk nr 9/10/11)12, 1993, s. 57-63.
