Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
ZA donoszenie na przyjaciół i infiltrowanie emigracji, ZOSTAŁ szefem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „S”. (1990-1992). TW „ZAPALNICZKA” (NAJDER ZDZISŁAW MARIAN IPN BU 00257/395 i IPN BU 001102/1462) był jednym z członków PPN (od 3 maja 1976), jako dyrektor redakcji polskiej RWE (1982-1987) po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki wydał zakaz koncentrowania się na tej informacji, następnie chciał uczynić swoim zastępcą Jacka Kalabińskiego (KALABIŃSKI JACEK MICHAŁ - IPN BU 002086/83), głównego propagandystę komunistycznego („Tu Jedynka”), o czym komuniści wiedzieli wcześniej niż pracownicy RWE. 2 października 1985 roku Warszawski komentator TV nazwał Kalabińskiego „wicedyrektorem Rozgłośni Polskiej RWE”, kiedy reżymowa TV nadała reportaż z Nowego Jorku ukazując jak Jacek Kalabiński razem z korespondentem TVP Tadeuszem Zakrzeskim drwili z emigrantów demonstrujących przeciwko wizycie Jaruzelskiego w USA. Zespół polskiej redakcji RWE zbuntował się jednak i uniemożliwił nominację. Kalabiński, ekspert od zwalczania polityki USA, został więc tylko korespondentem RWE w Nowym Jorku.
Informacje o agenturalnym aspekcie kariery Najdera są też w książce George'a Urbana "Radio Wolna Europa i walka o demokracje", którą parę lat temu wydało wydawnictwo "Prószyński i S-ka".
W III RP Zdzisław Najder był też głównym doradcą premiera Jana Olszewskiego (1992), a za AWS na otarcie łez został doradcą Sekretarza Biura Komitetu Integracji Europejskiej. TW „Zapalniczka” (ur. 1930) ujawniony 14 czerwca 1992 roku przez prezydenta Lecha Wałęsę - w ramach walki przeciwko rządowi premiera Jana Olszewskiego i ośmieszony przez Jerzego Urbana, przyznał się do swego kryptonimu, twierdząc, iż manipulował bezpieką chroniąc przyjaciół, którzy wiedzieli o jego roli, ale niestety zmarli, więc mogą za nim zaświadczyć tylko przy pomocy okrągłego stolika. Pobrane pieniądze zwracał, choć bez odsetek. Dzięki swojej działalności zawsze otrzymywał paszport i większość życia spędził na stypendiach zachodnich jako conradysta.
Dziś snuje się na marginesie pro-lustracyjnej prawicy, która udaje, że nic nie wie, TW publikuje na łamach prolustracyjnej (od stycznia 2005 r.) „Rzeczpospolitej”. Napisał trzy książki: zbiór szkiców „Nad Conradem”, „Życie Conrada-Korzeniowskiego” oraz wspomnienia „Komu i jak doradzałem”. Jest członkiem Rady Programowej Platformy Obywatelskiej.
