Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Działalność portalu stoi pod znakiem zapytania.
Aby dalej funkcjonować i rozwijać serwis potrzebujemy Waszego wsparcia.
Dziękujemy za pierwsze wpłaty.Otrzymalismy w sumie 400zł. Pozwoli to opłacić serwer.
Na pytanie o motywy premiera w jego nowej inicjatywie zmiany konstytucji odpowiedzieć można dowcipem – po co Tusk chce zmniejszyć uprawnienia prezydenta? Żeby nadal móc nic nie robić, gdy zasiądzie w jego fotelu. Trywializuję?
Przeglądałem kilka dni temu newsy na portalach internetowych i natknąłem się na artykuł o negocjacjach ws. akcesji do UE w islandzkim parlamencie, wobec których zajął przychylne stanowisko. Część tegoż artykułu sprowokowała mnie do krótkiego komentarza...
W artykule tym, będącym hybrydą danych pochodzących z internetowej encyklopedii Wikipedia (prócz informacji o Pani Hübner, które to jakiś czas temu w dziwny sposób „zaginęły”) oraz, gnie niegdzie, moich komentarzy, postanowiłem przybliżyć sylwetki wielu spośród członków obecnie urzędującej (do końca października br.) Komisji Europejskiej, będącej organem wykonawczym Unii Europejskiej. Część z nich posiada bogatą komunistyczną przeszłość, części przedstawiane były natomiast zarzuty natury prawnej, niejednokrotnie potwierdzone.
Co z tą Polską?
Kiedy nadejdą czasy? ... w których to,
Lisy i ryby głosu nie mają.
...gnie się w pół przy byle nacisku...
I sobie pomyślałem.
Powstał straszliwy bałagan w finansach MON. Szczęśliwie dla min. Klicha wybuchła afera wokół wieszającego się, czy raczej powieszonego w celi trzeciego mordercy Krzysztofa Olewnika. Szczęśliwie, bowiem premier Tusk odwołał ze stanowiska ministra Sprawiedliwości i w ten sposób zdaje się na razie wyczerpał limit zwolnień w gronie tzw. konstytucyjnych ministrów. W następstwie stanowisko w MON zapewne straci minister „niekonstytucyjny”, czyli odpowiedzialny za zakupy uzbrojenia podsekretarz stanu Zenon Kosiniak–Kamysz. Wiceminister Kamysz był w MON pierwszym, który przyznał się, że resortowi zabrakło pieniędzy. Wymienił kwotę 1,8 mld zł. Okazało się, że brakuje 3,3 mld. I zgodnie z zasadą, że ścina się głowy posłańców przynoszących złe wiadomości zapewne odwołają zastępcę Klicha.
A moż przyczyny tego zachowania należy szukać gdzie indziej,
może to kompleks podwórka domagał się przestrzeni.
